Dlaczego problem marnowania żywności to problem całego świata?

Żeby powstała zwykła bułka z masłem i serem, trzeba zużyć aż 90 litrów wody. Wody, której zasoby nie są niewyczerpane. Tymczasem setki tysięcy takich kanapek lądują co miesiąc w śmieciach. Podobnie dzieje się z mięsem, wędlinami, warzywami, czy owocami. Choć w przypadku produkcji na przykład kilograma wołowiny – zużycie wody to już nawet około 30 tysięcy litrów. Wołowina także ląduje w koszu. W skali świata to miliard 300 milionów ton żywności rocznie. Naukowcy rozważają, czy nie czas przerzucić się na konsumpcję owadów.1 Wszelkie ruchy społeczne, chcące chronić Ziemię, nawołują do oszczędzania jedzenia, zanim wyeksploatowana planeta zamieni się w pustynię.

Eksperci od Kuchni / 24-07-2018

Marek Borowski

Inicjator i założyciel Banku Żywności w Olsztynie, od początku tj. 2000 r. pełni funkcję jego Prezesa, a od 2002 r. Prezesa Zarządu Federacji Polskich Banków Żywności, które odgrywają ważną rolę w systemie pomocy społecznej w Polsce.

1. Nierówna wojna z głodem 

Żywność, którą kupujemy w sklepie, trafia co prawda do naszych lodówek, ale już niekoniecznie do żołądków. Co najmniej trzecia część zakupów, omijając żołądki, ląduje w śmietniku. 

Jednocześnie na świecie rośnie liczba osób, które głodują. Według danych FAO i Polskiej Akcji Humanitarnej to 815 milionów2. O równym podziale jedzenia można tylko pomarzyć. 

Zmieniło się jedno – świadomość problemu, chociaż do marnowania żywności przyznaje się, niestety, nieco ponad 1/3 mieszkańców naszego kraju. Jedzenie jest marnowane na każdym etapie: w gospodarstwach rolnych, w przetwórniach, sklepach i domach. Najwięcej odpadów produkują konsumenci (53%) oraz przetwórcy (19%).  Jednocześnie jednak pojawiły się różne ruchy społeczne, na przykład Foodsharing po polsku, czyli Jadłodzielnie, czy Zero Waste – najprościej mówiąc, życie bez marnowania jedzenia i produkcji śmieci. Ruchy te, które przywędrowały z Niemiec (Foodsharing), czy ze Stanów Zjednoczonych (Zero Waste), przez całą Europę także do nas, sprawiają, że zaczynamy jedzenie szanować.  

Z pewnością też przyczynił się do tego rozwój technologii – dysponujemy teraz najnowszą generacją sprzętu AGD. Pozwala jedzenie przechowywać dłużej, bezpieczniej, nie pozbawia go smaku i właściwości odżywczych, a także urody. 

Nie mniej ważne dla świata i jego zasobów naturalnych jest i to, że każda kolejna generacja jest bardziej energooszczędna. 

2. Czy przyszłość będzie lepsza?

Niestety, przyszłość, dla następnych pokoleń, może okazać się trudna. Jak czytamy w polskim wydaniu internetowym „Forbes’a: „Jeśli nic się nie zmieni, przekroczymy granicę wytrzymałości planety. Szczególnie, że należy oczekiwać spadku popytu na zboża, a popyt na mięso, owoce, warzywa i żywność przetworzoną wzrośnie, co oznacza, że będzie wycinanych coraz więcej drzew, grunty będą w coraz gorszym stanie, a do atmosfery będzie pompowanych coraz więcej gazów cieplarnianych. ONZ apeluje więc o bardziej zrównoważony system. To również apel do każdego z nas. Bo każdy jest konsumentem.3 

XX  wiek to wiek narastającej klęski ekologicznej. Miejsce lasów zajęły uprawy, wyginęło sporo gatunków zwierząt i roślin, niezbędnych dla ekosystemu, a potężna emisja gazów cieplarnianych zachwiała klimatem. Konsekwencje będziemy ponosić jeszcze długo. Tym bardziej, że zniszczenia wciąż postępują. 

Tymczasem w 2020 roku będzie nas już 9 miliardów. „Badania mówią, że nasza planeta jest w stanie wyżywić ok 12 mld ludzi – zauważa Marek Borowski z Polskiej Federacji Banków Żywności - „Już teraz nie wszyscy mają równy dostęp do żywności, można się więc spodziewać, ze wraz ze wzrostem ilości ludności będą regiony świata, gdzie żywności będzie brakować jeszcze bardziej a więc potrzebujących będzie przybywać. Kolejna kwestia to dostępność wody, która jest kluczowa dla produkcji rolnej oraz spożywczej. Badania jasno wskazują na ograniczone zasoby wody, a jest ona niezbędna do życia. Jeżeli nie wypracujemy rozwiązań, które zabezpieczą wodę pitną to możemy mieć pewność, że ilość osób potrzebujących drastycznie wzrośnie. 

3. Czy świat da się uratować? 

Trudno tutaj o łatwą odpowiedź. Możemy jednak robić wszystko, żeby oszczędzać żywność, a tym samym ograniczyć eksploatację planety i głód w niektórych rejonach świata, czyli: 

- wspierać organizacje, które starają się ratować jedzenie. Do najważniejszych należą Banki Żywności, których w samej Europie działa około 400. Zajmują się nie tylko pozyskiwaniem, magazynowaniem i dzieleniem jedzenia między potrzebujących, ale i edukują, jak ustrzec się marnotrawstwa;  

- brać udział w społecznych ruchach, chroniących żywność przed marnotrawieniem. Foodshering, czyli dzielenie się jedzeniem, ruch Zero Waste, czyli taki sposób życia, który pozwala ograniczyć ilość śmieci, które wytwarzamy, do minimum, może nie zmieni od razu oblicza naszej planety, ale im więcej osób będzie w to zaangażowanych, tym większa będzie ich siła. 

-  stawiać na nowe technologie przechowywania i przetwarzania żywności. Dzięki specjalnie zaprojektowanym lodówkom jedzenie przetrwa dłużej. Dzięki coraz lepszym płytom i piekarnikom – mamy szansę wykorzystać wszystkie zapasy. Kupujmy i jedzmy racjonalnie.  

4. Menu przyszłości?

Przyszłe pokolenia, gdzieś w okolicach 2040 roku, może co prawda czekać takie właśnie menu, zaczerpnięte z „Forbes’a”:

 „Jedwabniki marynowane w trawie cytrynowej i bergamotce. Baton z dżdżownic. Zupa z larwami chrząszcza mącznika młynarka. Brzmi źle? To teraz coś na osłodę. Sto gramów mącznika ma 247 kalorii, a taka sama ilość kurczaka – tylko 152 kalorie. Sto gramów larw ćmy znanych jako robaki mopane ma 10 tys. proc. więcej wapnia niż taka sama ilość wieprzowiny.”

Takie menu przewidują naukowcy,, bo wyczerpią się już możliwości rolnictwa, hodowli i przetwórstwa, a owady są zdecydowanie bardziej ekonomicznym źródłem pożywienia. Na razie jednak, zamiast owadów, możemy zjeść obiad z resztek, choćby pizzę, albo galaretkę z rosołu. Z myślą o swoich pra-pra-pra-prawnukachNiech dla nich też wystarczy.